Trudna sztuka odpuszczania

Co przychodzi Ci na myśl, kiedy myślisz o odpuszczaniu? Porażka? Niepowodzenie? Słabość? A może wręcz przeciwnie: spokój, ulga, odprężenie?

W życiu niemal każdej kobiety przychodzi taki moment, kiedy czuje, że nie ogarnia. Jest zbyt dużo rzeczy do zrobienia, a zbyt mało czasu. Wszystko jest ważne, wszystko trzeba. Gotuje się wtedy w sosie pretensji do samej siebie: „Nie dajesz rady. Jesteś leniwa. Nie umiesz się zorganizować. Obiecałaś, wzięłaś to na siebie, więc teraz musisz doprowadzić sprawę do końca”. Doprawia to poczuciem winy i wstydem: „Wszystkie tak robią. Tak wypada. Co inni pomyślą? One dają rade” Odbija się to na jej samopoczuciu, ilości snu, czasu dla siebie. Kiełkuje zmęczeniem, frustracją i strachem, które, jak chwasty, lubią rozprzestrzeniać się w niekontrolowany sposób.

Odpuszczenie czegoś to dla wielu z nas przyznanie się do słabości, do porażki. To poczucie straty włożonego do tej pory wysiłku. Tylko czy tak rzeczywiście musi być? Czy zaprzestanie robienia czegoś, rezygnacja z celów, które już nie są ważne zawsze musi być aktem wielkiej odwagi?

Wszystko zaczyna się w głowie.

Za tym, jak postrzegasz siebie i swoje zachowania, stoją Twoje przekonania. Większość z nich nabyłaś we wczesnym dzieciństwie. Od tamtej pory kształtowały Twoją rzeczywistość, więc teraz trudno jest Ci je zauważyć. Warto jednak sięgnąć głębiej i dokładnie im się przyjrzeć. Zastanowić się, skąd się wzięły? Czy sprawiają, że się rozwijasz czy wręcz przeciwnie — hamują i utrudniają Twoje życie? Jeśli nie są wspierające — pozbądź się ich bez żalu. Nie jest to łatwe. Wymaga wykonania „mentalnego fikołka”, ale uwierz mi, że to najlepsza rzecz, jaką możesz dla siebie zrobić.

Przyznanie się do tego, że wzięłaś na swoje barki zbyt dużo, to nic złego. Nawet mistrzowie w podnoszeniu ciężarów mają swoje ograniczenia. Doba ma tylko 24 h. Nie jest z gumy. Więcej nie zmieścisz. Choćbyś była międzygalaktyczną mistrzynią organizacyjnego tetrisa — nie wciśniesz do swojego dnia więcej, niż jesteś w stanie realnie zrobić. Prośba o pomoc, to nie słabość. To wyraz troski o siebie. Świadczy o tym, że jesteś świadoma swoich możliwości. Realnie oceniasz swoje siły.

Nie musisz wszystkiego doprowadzać do końca. Nie musisz realizować celów, które nie są już Twoje. To nie znaczy, że jesteś leniwa, ale o tym, że zmieniły się Twoje priorytety. Masz prawo odłożyć coś na lepszy moment albo dać sobie spokój.

Lekcja, którą sama musiałam odbyć.

Miałam ambitne plany. Ogromne: regularne posty blogowe, prowadzenie Instagrama, pisanie e-booka, newslettera, sama nie wiem, co jeszcze. Wtedy w ogóle nie wzbudziło to moich podejrzeń. Dzisiaj pytam: „Jak? Anka, jak Ty to wszystko chciałaś zmieścić w wakacje, kiedy pół godziny pracy w skupieniu jest luksusem? Jak? Przecież to nie było realne, nawet gdybyś miała całą dobę do dyspozycji. A jeszcze dobrze jest czasem coś zjeść, spać, sprzątnąć, żeby było przyjemniej, prawda?”

Zatrzymałam się. Wypakowałam cały plecak. Zostało tylko życie prywatne i pisanie e-booka, które i tak zajęło mi dużo więcej czasu, niż sądziłam, bo… życie prywatne zajęło mi więcej czasu, niż sądziłam.

Z czasem zaczęłam dokładać więcej, sprawdzać, czy udźwignę, czy idę raźno do przodu, czy męczę się coraz szybciej. Kiedy czuję zbyt duży ciężar na barkach, zdejmuję plecak i sprawdzam, co mogę wypakować. Robię to, zanim padnę ze zmęczenia. Zanim zanurzę się w bagnie frustracji i wyrzutów sumienia. Pozostanie w nim kosztowałoby mnie zbyt dużo wyrzeczeń, których wcale nie mam ochoty ponosić.

Dziś już wiem: nie da się wepchnąć do plecaka zwanego „życiem” więcej, niż jest się w stanie udźwignąć. Jeśli próbujesz, dopychasz rzeczy kolanem i doczepiasz nadbagaż w każde możliwe miejsce, wreszcie okaże się zbyt ciężki. Pociągnie Cię w dół i będziesz leżeć na plecach, wierzgając nogami jak biedronka.

Jeśli masz problem z tym, co odpuścić, skorzystaj z pomocy dziennika.

Otwórz notatnik, weź długopis i szczerze odpowiedz sobie na poniższe pytania:

  1. Co zyskam, jeśli będę robić to dalej?
  2. Co stracę, jeśli będę robić to dalej?
  3. Co zyskam, jeśli odpuszczę?
  4. Co stracę, jeśli odpuszczę?
  5. Czy to naprawdę jest dla mnie ważne?
  6. Jeśli jest ważne, to co mogę zrobić, żeby to dokończyć? Z czyjej pomocy skorzystać?

Odpowiedzi już są w Tobie. Musisz tylko je odnaleźć

Trzymaj się ciepło, Anka

1 thoughts on “Trudna sztuka odpuszczania”

  1. Pięknie napisane ❤️ Kiedyś nie potrafiłam się zatrzymać, BO PRZECIEŻ CZAS CZAS CZAS, dzisiaj odpuszczam. Wychodzi na dobre 🙂

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Shopping Cart
Scroll to Top